Blog

  • KOT MIEJSKI - taki sam jak kiedyś czy zupełnie inny?

    Kilka słów na temat kotów mieszkających w miastach.

    Jeszcze kilka, kilkanaście lat temu głównymi towarzyszami życia człowieka, a co za tym idzie pacjentami wielkomiejskich praktyk weterynaryjnych, były psy. W dalszym ciągu ilość tych zwierząt w naszym otoczeniu jest duża, ale jest jeszcze jeden gatunek, który „wychodzi z cienia”. Jest to oczywiście kot domowy. Pokochaliśmy koty miłością równie wielką jak psy. Mieszkamy z nimi, spędzamy czas, karmimy, bawimy się, leczymy. Codziennie i na nowo odkrywamy ten fascynujący gatunek. Wiedza na temat ich potrzeb bytowych i żywieniowych w dalszym ciągu się rozwija, wiemy coraz więcej. To wspaniale, gdyż dzięki temu możemy stworzyć dla tego fascynującego zwierzęcia warunki skrojone dokładnie pod niego.
    Zastanówmy się, zatem czego nasz Mruczek potrzebuje? Czy kot, z którym mieszkamy dzisiaj w bloku jest innym zwierzęciem od tego, które mieszka na wsi, śpi w przysłowiowej stodole i łapie myszy? Często przecież nasz nowy domownik był kotem wychodzącym i miał tryb życia typowy dla przedstawicieli swojego gatunku. Pamiętajmy, że w chwili kiedy decydujemy się na przyjęcie kota pod swój dach to my przejmujemy za niego pełną odpowiedzialność. To naszym obowiązkiem jest stworzyć dla tego zwierzęcia warunki spełniające jak najwięcej z jego potrzeb. Co to dokładnie oznacza i jakie są te potrzeby?


    Po pierwsze tryb życia

    Koty wolnożyjące to zwierzęta polujące wieczorem/w nocy/nad ranem. Z tego powodu większość kotów, zwłaszcza młodych szaleńczo bawi się i poluje na zabawki lub na nas późno wieczorem lub wcześnie rano. Każdy kto ma kota świetnie zna poranne pobudki, lub szaloną zabawę w środku nocy. Na szczęście dla nas ludzi większość kotów w wieku około 2-3 lat zmienia swój tryb życia i funkcjonuje podobnie jak my. Powinniśmy zatem nie tylko uzbroić się w cierpliwość, kocięta szybko rosną i zmieniają swój tryb życia. Warto też zachęcać kota do zabawy np. wieczorem, aby mógł biegać i polować w porze najbardziej dla niego odpowiedniej.


    Po drugie potrzeba polowania

    Niezależnie od tego jak piękny i słodko mruczący jest nasz kotek, natura stworzyła go jako doskonałą maszynę do zabijania. Każdy ruch, zmysł, zachowanie, wszystko w tym zwierzęciu ma z niego uczynić doskonałego łowcę. Polowanie jest tak mocno wpisane w kocią naturę, że niezależnie od miejsca bytowania ta potrzeba musi być zaspokojona. I tu ponownie warto aby w warunkach domowych zabawa w polowanie odbywała się przed posiłkiem. Dzięki temu kot jest bardziej zmotywowany do polowania. Ważne jest to aby pamiętać, że nie tylko samo złapanie ofiary jest istotne. Największą przyjemnością jest sam fakt polowania, zasadzania się i analizowania. Pamiętajmy, że koty, które nie mają tej potrzeby wystarczająco spełnionej, przenoszą ja na nas ludzi, co niestety może mieć poważne konsekwencje. W medycynie behawioralnej istnieje nawet termin „przeniesiona agresja łowiecka”, który opisuje to zjawisko.


    Po trzecie - terytorium i potrzeba eksploracji

    Każdy z nas potrzebuje przestrzeni życiowej. U kotów potrzeba ta jest bardzo zróżnicowana i silnie zależna od płci. Największego terytorium wymagają niekastrowane kocury, najmniejszego kastrowane kotki. Pamiętajmy jednak, że większość kotów domowych jest kastrowana, stąd faktyczna potrzeba terytorialna często jest znacznie mniejsza. Koty są również bardzo ciekawskie, często wejdą tam gdzie byśmy się tego nie spodziewali. Pamiętajmy jednak o tym, aby balkon i okna w naszym mieszkaniu były zabezpieczone. Każdy z nas zna bardzo wiele historii kiedy kot wiedziony potrzebą zwiedzania świata wypał z okna lub balkonu i uległ ciężkiemu wypadkowi lub śmierci.


    Po czwarte towarzystwo, czyli domy z wieloma kotami

    Niegdyś wierzyliśmy w to, że koty są przede wszystkim samotnikami. Nasze doświadczenie i oceny opieraliśmy na populacji kotów niekastrowanych, wolnożyjących, a tam wiele rzeczy wygląda zupełnie inaczej niż w domu. Dwa kocury na tym samym terenie są dla siebie konkurencją nie tylko jeśli chodzi o pożywienie, ale również o partnerki. Stąd niewielka jest szansa, ze takie koty będą się przyjaźnić. Inaczej rzecz się ma u kotów, które trzymamy w domu. Bardzo często zwierzęta te wykształcają bliskie relacje, śpią razem, myją się. Potrafią wpaść wręcz w depresję po stracie współtowarzysza. Ale tu też musimy być bardzo ostrożni! Wiele kotów całe życie mieszka z kotem, którego nienawidzą. Dlatego naszą rolą jest to, by nie dopuszczać do nadmiernego stłoczenia zwierząt w jednym miejscu i w miarę możliwości przeciwdziałać konfliktom.


    Po piąte o komunikacji słów kilka

    Koty komunikują się każdą częścią swojego ciała. Mimika twarzy, ustawienie uszu, nastroszenie wąsów, sierści, zmrużenie oczu, pozycja jaką przyjmują, dźwięki, jakie wydają, położenie ogona. Tu wszystko jest ważne. Często Opiekunowie mówią, moje koty nie mają otwartego konfliktu, one tylko na siebie patrzą. Zwróćmy na to uwagę. Często ten wzrok mówi więcej niż tysiąc obelg. Jeśli taka sytuacja ma miejsce, pod żadnym pozorem nie można tego bagatelizować. Co warte zapamiętania, koty miauczą tylko, aby komunikować się z nami. My ludzie nie mamy sterczących uszu, ogona, długich wąsów - jakoś trzeba się z nami dogadać. Obserwujmy nasze koty, interpretujmy ich zachowania. Dzięki temu będziemy w stanie lepiej się porozumieć.


    Po szóste zagrożenie, czyli 3xF

    Jak wasz kot zachowuje się w sytuacji zagrożenia? Jeden wyskoczy bez ostrzeżenia pół metra do góry i ucieknie, inny skamienieje i podda się każdemu naszemu działaniu. Ale są jeszcze takie, które będą walczyć. To właśnie one stają się bohaterami internetowych filmików, gdzie ludzie lepiej lub gorzej starają się je poskromić. To one stają się legendarnymi kotami, które „w domu są kochane a u weterynarza nic sobie nie pozwolą zrobić”. Ta ostatnia sytuacja bardzo często wpędza opiekunów w poczucie winy, często mówią „źle wychowaliśmy naszego kota”. Otóż nic bardziej mylnego. Wychowanie nie ma z tym nic wspólnego. W sytuacji zagrożenia kot nagle z drapieżnika staje się ofiarą. I ta część o bardziej gołębim sercu ucieknie (ang. fly - latać) zamiast doprowadzać do eskalacji konfliktu. Ale zawsze znajdzie się ten, który będzie walczył o przetrwanie (ang. fight - walczyć). Niezależnie od tego czym to zagrożenie jest w istocie - cęgi do pazurów czy drapieżnik. A część, no cóż, przyjmuje taktykę „wtopię się w tło, może nikt mnie nie zauważy” (ang. freeze- zamarzać, nie ruszać się).


    Po siódme pokarm

    Kot wolnożyjący przyjmuje 6-9 małych posiłków dziennie. Jest to rzecz, którą większość z nas pamięta - koty dostają jeść często. W tym wszystkim zapomnieliśmy tylko o jednym. Na jedno skuteczne polowanie przypada często 6-10 nieudanych. Co z tego wynika? Po pierwsze nasze koty domowe jedzą za dużo i za często co prowadzi do otyłości. Ponadto, podając im jedzenie „na żądanie” i nie zachęcając do zabawy pozbawiamy je ich największej przyjemności czyli polowania. Sytuacja, kiedy każde polowanie kończy się sukcesem wpędza kota w głęboką frustrację i ma pełne prawo negatywnie odbić się na jego samopoczuciu i zdrowiu. Ważne jest też to, co koty powinny jeść. Najbardziej zbliżony do naturalnego jest pokarm mokry o dużej ilości białka, czyli tzw. wysokomięsny.


    O czym powinniśmy zatem pamiętać?

    W miarę możliwości starajmy się stworzyć w naszych mieszkaniach warunki jak najlepsze do naturalnych potrzeb naszych podopiecznych. Twórzmy kryjówki, zakamarki skrytki, w których koty mogą się chować. Stwórzmy piętrowe ścieżki, po których koty mogą biegać - tym sposobem zwiększymy powierzchnię mieszkania. W trosce o ich zdrowie i życie zabezpieczajmy okna i balkony. Z rozwagą dobierajmy kolejne koty do kotów-rezydentów. Są zwierzęta, które będą szczęśliwe z powodu towarzysza, ale dla części będzie to ogromne obciążenie. Zadbajmy o odpowiednią ilość, ale też i jakość posiłków. Zapewnijmy możliwość polowania. Czytajmy, szkólmy się, ale i obserwujmy nasze zwierzęta. To one i ich zachowanie podpowiedzą nam często najwięcej.


    Pamiętajmy, że nie ma uniwersalnej porady, jednego słusznego podejścia do Waszego kota. Porady zamieszczone w artykule mają charakter przeglądowy i na pewno nie dają odpowiedzi na wszystkie pytania. Co więcej, ten drapak lub karma, który sprawdzi się dla kota znajomych może być kompletnym niewypałem u Was i odwrotnie. Obserwować, słuchać, wyciągać wnioski, a na ich podstawie na bieżąco dostosowywać mieszkanie do naszego zwierzaka. Wtedy wszyscy będziemy szczęśliwi - gorąco Wam tego życzę.



    lek. wet. Dominika Balcerzak, specjalista chorób psów i kotów, współwłaściciel Przychodni Weterynaryjnej Kochanowskiego w Warszawie